Rzeczy najnowsze:

Łyk benzyny, wosku kęs

Człowieczek mrugał niepewnie w świetle reflektorów. Siedział na plastikowym żółtym krzesełku ustawionym na niewysokim podeście pośrodku rzęsiście oświetlonego studia telewizyjnego i nerwowo przygładzał rzadkie rude włoski. Obok niego stało drugie, takie samo krzesełko, chwilowo jeszcze puste, i niewielki stolik, też jadowicie żółty. Siedzący na krześle mężczyzna był drobny i chudy, palce kościstej dłoni, przeczesującej nieporządne kępki włosów, sprawiały wrażenie wielkiego pająka, co przechadza się niespiesznie po powierzchni jego czaszki. Miał wąskie, wyschnięte wargi,..

Twórca i tworzywo

Ostatnio jakoś każdy czuje w sobie artystę, a niektórzy to nawet Artystę. Epidemia jakaś. Sami kreatorzy wokół, gdzie by mięsem nie rzucić. Każdy nagle czuje w sobie iskrę bożą, w mordę. Nie to, żeby jeden z drugim potrafił coś robić, malować czy rzeźbić, co to to już nie, proszę księdza. Warsztat? A po co? Wystarczy entuzjazm. I spontan. Sklei taki dwa parasole superklejem i już, sru! do galerii. Sztukę robi…

Gdzie leży pies pogrzebany

Anka zamiast przyjść, zadzwoniła. I narobiła dymu. Zamieszania, znaczy. Zamieszanie byłoby właściwie takie samo, gdyby przyszła. Ale zadzwoniła. Dryń-dryń. Ta dziewczyna to żywioł. Specjalnie wstałem wcześnie rano, żeby ostro popracować. Rano umysł najświeższy, wiadomo. Zaparzyłem kawę, nakarmiłem kotkę i zasiadłem za biurkiem z mocnym postanowieniem chwycenia weny za rogi i stworzenia czegoś ambitnego i wielkiego, za co ludzkość obdarzy mnie pomnikiem i stertą kasy, a sama będzie wdzięczna do apokalipsy…

Anka czeka

(…) Odłożyłem słuchawkę i obróciłem się wokół swojej osi. Szybko szybko. Torba jest, aparat na stole, portfel mam. Klucze, gdzie są klucze? Są. No to lecimy, jakieś kwiaty kupię po drodze. Czy coś tam. Nieważne. Prędko, prędko, życie ucieka. Wybiegłem z mieszkania jak na skrzydłach. Biegłem czując się jak rakieta zatankowana radością. Słońce świeciło mi prosto w twarz. Pięknie. Nogi same niosły. Już po kilkudziesięciu metrach wpakowałem się na Jacunia…

Dowcip pierwsza klasa

Ludzie to teraz w ogóle nie mają poczucia humoru. Rechoczą nie wiadomo z czego, najczęściej zupełnie bez sensu. Do łez bawią ich dowcipy durne i wręcz zasmucająco żenujące, a prawdziwe perełki humoru, które normalnego, inteligentnego człowieka na poziomie przyprawiają ze śmiechu o rzucawkę, jakoś nie trafiają w ich gusta. Frustrujące to. Dziwne mamy czasy. Przykład taki, pierwszy z brzegu, z wczoraj. Zwykły, standardowy popołudniowy spacer. Trochę z obowiązku, bo pies,..

Pieprzona popkultura

Spacer zapowiada się raczej dłuższy niż krótszy. W końcu kiedy spacerować z psem jak nie w złotą polską jesień, skromną królową naszych pór roku? Pogoda jak marzenie. Czasu mam aż za dużo, pochodzę sobie, myślę. Nasycę oczy rozświetlonym przez słońce powietrzem, obłoki policzę czy się który nie zgubił. Zapamiętam liście, zanim nieodwracalnie z zieleni stoczą się w żółcie i brązy. Złapię te kilka ostatnich letnich uśmiechów nim ludzkie twarze stężeją..

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
unemployment tax management