Rzeczy najnowsze:

Wielki wypas

Każdego roku w kwietniu, ledwie wspomnienie dotkliwego kaca po uroczystych obchodach Pełni Robaczej, pierwszej wiosennej, zniknie za lekko zamglonym horyzontem, na ciepłych wodach środkowego Pacyfiku rozpoczynają się przygotowania do Wielkiego Redyku. Polinezyjscy płytkowodni i płaskodenni górale sposobią się do tradycyjnego przepędzenia na gościnne hale rafy koralowej ogromnych stad płaszczek-olbrzymów. Podchodzą do tego wydarzenia nad wyraz poważnie, ten coroczny rytuał nie jest jedynie cepeliowskim przedstawieniem odgrywanym pod gusta licznie nawiedzających wyspy..

Dopasowanie

Nie wiedzą co to nudy ziąb czy koszmar nagłych rozczarowań. Zdobyty szczyt, zstąpienie w głąb to nie są dla nich puste słowa.   Życie z pazurem, zębem, kłem! I cały świat zazdrości Możliwe jest już wszystko Kiedy przypadkiem zejdą się amator obfitości z minimalistką                               .    

„Rains of Castamere” w wersji BullGOT

Tu nigdy nie ustaje deszcz, on królem jest, on włada Na murach chłód, pod skórą kleszcz. To zbliża się zagłada I z żalu skamlaj, wyj lub wrzeszcz, to na nic się nie nada Wciąż w Castamerze pada…      Z patrzenia w mrok już słabnie wzrok    Pchły, mgły, pogoda pod psem    W halli o krok śpi głodny smok    I banda płatnych zbirów    Tu sztylet w bok,..

Trzy słowa i pytajnik

Za oknem waga pogodowych preferencji przechyliła się w końcu na stronę mojej szalki, jesteśmy z psem rozjechani temperaturowo o jakieś czterdzieści stopni: ja wolę jak dobija do trzydziestu, a moja czworonożna elegantka, cały rok w kosztownym futrze, ożywia się dopiero gdy termometr spada w okolice zera, poniżej minus dziesięciu to już nawet zaczyna się uśmiechać, suka jedna. Tym razem jednak miałem pewność, że to ja będę na ostatnim, późnowieczornym spacerze..

Łyk benzyny, wosku kęs

Człowieczek mrugał niepewnie w świetle reflektorów. Siedział na plastikowym żółtym krzesełku ustawionym na niewysokim podeście pośrodku rzęsiście oświetlonego studia telewizyjnego i nerwowo przygładzał rzadkie rude włoski. Obok niego stało drugie, takie samo krzesełko, chwilowo jeszcze puste, i niewielki stolik, też jadowicie żółty. Siedzący na krześle mężczyzna był drobny i chudy, palce kościstej dłoni, przeczesującej nieporządne kępki włosów, sprawiały wrażenie wielkiego pająka, co przechadza się niespiesznie po powierzchni jego czaszki. Miał wąskie, wyschnięte wargi,..

Plaga

Kapelutek jest z papieru, sprytnie udającego słomę. Z czarną opaską, też z papieru, równie sprytnie udającego tkaninę. Przebiegłe to wszystko, nie ma co, myślę, tak celulozą obskoczyć elegancką słomianą fedorę. Klasa. Do tego dochodzi solidne, maszynowe wykonanie, żadne rękodzieło. W sumie: porządna chińska robota, nie jakieś tam badziewie. Doskonały na upały, żeby mózgowia nie przegrzać i pomyślunku nie uszkodzić na słońcu. No i pasuje jak ulał, skubaniec, rondko ma nie..

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
unemployment tax management