Rzeczy najnowsze:

Limeryki w rogatych hełmach

*   Niefart miał raz Wiking Harald z Uppsali gdy go kumple w sianie z chłopcem zdybali. Sikła krew, a po chwili znów pech, bo pedofili Odyn nie chce wpuszczać do Walhalli.   *   Thor, syn króla, zrzucił z nieba do morza parkę swych homoseksualnych dworzan. „Niech wie każdy w Asgardzie, że my mamy w pogardzie tych, co im wstrętna zwykła dziewka hoża!„   *   Do Thora, swego..

Młoda zdolna

– Noooo, gratuluję, gratuluję! Wspaniale sporządzony dokument! Świetnie, pani Piastomiło! – Dziękuję, panie prezesie. Pi, panie prezesie. – Eeee… słucham? – Pi. Tak mówią do mnie znajomi. – Pi? Cha cha cha! Jak ładnie. Jak ta liczba „pi”. – Proszę? Nie rozumiem… – Eeee… nicnic. Takie tam skojarzenie… W każdym razie, wracając do rzeczy… Znakomicie ułożona ankieta personalna. Nie spodziewałem się, muszę przyznać. No bo wie pani, niby nowy pracownik,..

4. Wyrok

Wilk Bardzozły patrzył ze smutkiem na leżący w dłoni pistoletowy pocisk z kapturkowego Glocka. Nabój słał nieśmiałe, miedziane refleksy w słabych słonecznych promieniach z rzadka przebijających się przez ciężką zasłonę brudnych chmur. Wilk wyjął z kieszeni chusteczkę do nosa i pieczołowicie, delikatnie obwinął nią trzymany w ręce niewielki przedmiot. Schował zawiniątko głęboko do sakwy, podniósł wzrok, jeszcze raz potoczył wokół oczami. Wszystko było jak wcześniej. Drzewa, po staremu wyniosłe i..

3. Rączki-rączki, Hans…

Wilk Bardzozły okręcił się szczelniej futrem i zamknął oczy. Otoczenie zniknęło. Nagle nie było już szaroburej ściery nieba rozwieszonej jakby do wyschnięcia nad głową, zniknęły przybrudzone, skarlałe obłoki niezdarnie pełznące po ohydzie nieboskłonu niczym lepkie, nasiąknięte stęchłą wodą zombie, zniknął błyszczący od wody, wyszczerzony nieprzyjaźnie parkan lasu. Odpłynął w niebyt dziurawy, jakby wyżarty przez gigantyczne mole, dywan trawy przetykany grubymi nićmi nadgniłej ściółki i sterczących tu i ówdzie spróchniałych, bezlistnych..

2. Pozmieniało się…

Wilk Bardzozły powoli wlókł się przez Las, brodząc w miękkiej ściółce, oślizłej i lepkiej od wilgoci. Przewieszona przez ramię sakwa obijała mu się o udo w rytm kroków. Wilk był zmęczony, głodny i zły, jego żylastym ciałem co chwila wstrząsały dreszcze. Przenikliwe, mokre zimno mocno dawało się Wilkowi we znaki nawet mimo kosztownego naturalnego futra. Idąc, Wilk ponuro łypał spode łba na wszystkie strony. Pozmieniało się. Puszcza, jeszcze niedawno tętniąca..

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
unemployment tax management