Rzeczy najnowsze:

Bajka dla dorosłych

Dawno, dawno temu, za siedmioma morzami, siedmioma górami i na dodatek całkiem legalnie, była sobie dziwna kraina. Niby wszystko było tam w porządku, mieszkańcy krainy przez całe dnie ciężko pracowali na chleb, a po pracy, czyli w wolnym czasie, zakochiwali się i zakładali rodziny, najczęściej w weekendy, bo wtedy mieli wolne. I z tego zakochiwania i zakładania mieli potem dzieci, które też kochali. A skoro już kochali te swoje dzieci,..

Poranna porcja poety

Z bocznej uliczki, zza krzaka jaśminu wyjechał Leonard Cohen. Na rowerze, wprost na mnie. Zatrzymałem się gwałtownie, a on wyminął mnie pewnym, płynnym skrętem, nawet nie zwalniając. Nigdy w życiu nie widziałem z bliska Leonarda Cohena. Zamurowało mnie na sekundę. Ale to na pewno był on, na sto procent. Ten sam zakrzywiony nos, te same oczy, te same głębokie bruzdy obok ust. Szczupły, trochę przygarbiony. Leonard Cohen. Przebrany był za..

Wielki wypas

Każdego roku w kwietniu, ledwie wspomnienie dotkliwego kaca po uroczystych obchodach Pełni Robaczej, pierwszej wiosennej, zniknie za lekko zamglonym horyzontem, na ciepłych wodach środkowego Pacyfiku rozpoczynają się przygotowania do Wielkiego Redyku. Polinezyjscy płytkowodni i płaskodenni górale sposobią się do tradycyjnego przepędzenia na gościnne hale rafy koralowej ogromnych stad płaszczek-olbrzymów. Podchodzą do tego wydarzenia nad wyraz poważnie, ten coroczny rytuał nie jest jedynie cepeliowskim przedstawieniem odgrywanym pod gusta licznie nawiedzających wyspy..

Dopasowanie

Nie wiedzą co to nudy ziąb czy koszmar nagłych rozczarowań. Zdobyty szczyt, zstąpienie w głąb to nie są dla nich puste słowa.   Życie z pazurem, zębem, kłem! I cały świat zazdrości Możliwe jest już wszystko Kiedy przypadkiem zejdą się amator obfitości z minimalistką                               .    

„Rains of Castamere” w wersji BullGOT

Tu nigdy nie ustaje deszcz, on królem jest, on włada Na murach chłód, pod skórą kleszcz. To zbliża się zagłada I z żalu skamlaj, wyj lub wrzeszcz, to na nic się nie nada Wciąż w Castamerze pada…      Z patrzenia w mrok już słabnie wzrok    Pchły, mgły, pogoda pod psem    W halli o krok śpi głodny smok    I banda płatnych zbirów    Tu sztylet w bok,..

Trzy słowa i pytajnik

Za oknem waga pogodowych preferencji przechyliła się w końcu na stronę mojej szalki, jesteśmy z psem rozjechani temperaturowo o jakieś czterdzieści stopni: ja wolę jak dobija do trzydziestu, a moja czworonożna elegantka, cały rok w kosztownym futrze, ożywia się dopiero gdy termometr spada w okolice zera, poniżej minus dziesięciu to już nawet zaczyna się uśmiechać, suka jedna. Tym razem jednak miałem pewność, że to ja będę na ostatnim, późnowieczornym spacerze..

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
unemployment tax management